FC Barcelona rozważa złożenie formalnego protestu po porażce 0:4 z Atletico w pierwszym półfinale Pucharu Króla. Klub ma poważne zastrzeżenia do pracy arbitra oraz działania systemu półautomatycznego spalonego.
Barcelona rozważa formalny protest po porażce 0:4 z Atletico
Barcelona przegrała 0:4 z Atletico w pierwszym meczu półfinałowym Pucharu Króla, jednak poza wynikiem w centrum uwagi znalazły się decyzje sędziowskie. W klubie analizowany jest przebieg spotkania pod kątem pracy arbitra Martineza Munuery oraz systemu VAR. Działacze nie wykluczają skierowania oficjalnej skargi do Królewskiej Hiszpańskiej Federacji Piłkarskiej.
Największe kontrowersje wzbudziła anulowana bramka Pau Cubarsiego, której analiza trwała blisko siedem minut. Barcelona wskazuje, że system półautomatycznego wykrywania spalonego nie zadziałał automatycznie, a linie wyznaczono ręcznie. Oficjalne wyjaśnienie mówiło o problemach technicznych związanych z dużą liczbą zawodników w polu karnym, jednak w klubie uznano takie tłumaczenie za niewystarczające.
Dodatkowe zastrzeżenia dotyczą decyzji dyscyplinarnych. Hansi Flick publicznie skrytykował brak żółtej kartki dla Giuliano Simeone już w pierwszej akcji meczu po faulu na Alejandro Balde. W drugiej połowie, zdaniem przedstawicieli Barcelony, ten sam zawodnik powinien otrzymać czerwoną kartkę za kolejne ostre wejście.
Klub podkreśla, że takie decyzje mają bezpośredni wpływ nie tylko na wynik, lecz także na bezpieczeństwo zawodników i wiarygodność rozgrywek. W najbliższych dniach Barcelona zamierza zebrać pełną dokumentację, w tym zapisy komunikacji sędziowskiej oraz materiał wideo z monitoringu.
Jeśli zastrzeżenia zostaną formalnie potwierdzone, sprawa może wywołać szerszą dyskusję na temat standardów korzystania z systemów wspomagających sędziów w krajowych rozgrywkach. Decyzja o ewentualnym proteście ma zapaść po zakończeniu wewnętrznej analizy.